Strona główna > Henryk Kukier w rozmowie w dniu zakończenia swojej kariery

Henryk Kukier w rozmowie w dniu zakończenia swojej kariery

Henryk Kukier w rozmowie w dniu zakończenia swojej kariery

30 listopada 1960 r. swoją sportową karierę zakończył Henryk Kukier – najbardziej utytułowany lubelski bokser. Ta wyjątkowa chwila była okazją do rozmowy z tą legendą polskiego pięściarstwa. Przez kilkanaście lat sławił imię naszego miasta poprzez zdobycie pasa mistrza Europy, medale mistrzostw Polski etc…

 – W czym tkwi tajemnica pańskiej długowieczności? 
Każdy bokser stara się utrzymać limit swojej wagi. Pilnie trenuje, ciągle pamiętając by określoną kategorię wagi utrzymać. Po walce wielu pięściarzom wydaje się, że teraz mogą już sobie pofolgować. „Napychając” żołądki aż do przesady. Ja zawsze tego unikałem. Trenować trzeba i to solidnie nie tylko wówczas, gdy zbliża się jakiś ważny mecz. Ponadto od początku miałem dobre podstawy bokserskiego fachu. Przede wszystkim obowiązywała mnie żelazna zasada: być sportowce, prowadzić sportowy tryb życia. Oto cała tajemnica.
Kiedy odczuwał pan największą tremę?
Nie było jej w ogóle gdy spotykałem się z zawodnikami zagranicznymi. Najgorszej było na ringu krajowy. Publiczność wtedy „węszy” jakieś sensacje. Pilnie obserwuje każdy ruch „mistrza” i każde jego potknięcie ringowe. Musiałem być zawsze ostrożny i uważny.
– Jeśli by wróciły tamte lata czy wybrałby pan jeszcze boks? 
Bez jednej chwili zastanowienia zacząłbym boksować.
– Z ulubioną dyscypliną trudno się rozstać. Czy rozstanie z boksem przychodzi panu bardzo trudno?
Niewątpliwie tak. Lata robią swoje. W tej chwili aby coś znaczyć, trudno utrzymać się w wadze muszej. Gdybym miał np.: wagę lekko boksowałbym na pewno jeszcze parę lat.
– Na jakie lata, zdaniem pana, przypada szczyt kariery w boksie amatorskim? 
Ten najlepszy okres określam na lata 22-28.
– Słynie Pan z niespożytej kondycji i wytrzymałości wystarczającej na więcej niż trzy rundy. Gdyby tak było u nas boks zawodowy, to wówczas..? 
…stać mnie na stoczenie walki wielorundowej. Przecież w każdej następującej zawsze czułem się coraz lepiej. U nas nie ma boksu zawodowego. Gdyby jednak był, próbowałbym walczyć..
– Zamierza Pan prowadzić szkółkę bokserską? 
Takie są projekty. Chciałbym swe doświadczenie i zdobyte umiejętności przekazać młodzieży. Istnienie takiej szkółki uważam za rzecz bardzo konieczną. Podobno trwają jakieś spory, kto ma jej patronować i skąd brać fundusze. Młodzi chłopcy często mnie zapytują, kiedy wreszcie szkółka będzie otwarta. Chętnych jest bardzo wielu.
– Jakie są pańskie plany życiowe? 
Przede wszystkim od lutego rozpoczną naukę w Technikum Mechanicznym. Chcę zdobyć jakiś konkretny zawód, zwłaszcza, że w WSK wykonuję pracę zbliżoną do wybranego kierunku nauki. 

 

źródło: Kurier Lubelski, R. 4 nr 330 (30 listopada 1960)

Dodaj komentarz

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej o plikach cookies znajdziecie Państwo w naszej polityce prywatności.