W spotkaniu rozgrywanym w ramach PKO BP Ekstraklasy piłkarze Motoru Lublin musieli uznać wyższość aktualnego lidera tabeli, Lecha Poznań, przegrywając przed własną publicznością 0:1. O losach rywalizacji przesądziło trafienie Leo Bengtssona z 40. minuty, a mimo ambitnej postawy podopiecznych trenera Mateusza Stolarskiego w drugiej odsłonie, lublinianom nie udało się sforsować defensywy „Kolejorza”. Kluczowym czynnikiem determinującym wynik była wysoka kultura gry poznaniaków oraz ich zdolność do neutralizacji ofensywnych atutów gospodarzy w strefie podbramkowej.
Od pierwszych minut konfrontacji na Motor Lublin Arenie goście narzucili wysokie wymagania, zmuszając defensywę żółto-biało-niebieskich do najwyższego skupienia, czego przykładem była ofiarna interwencja Sergiego Sampera już na początku meczu. Choć Mbaye Jacques Ndiaye próbował wywalczyć rzut karny, arbiter Karol Arys pozostał niewzruszony, a gra toczyła się w szybkim tempie z obu stron. Największe zagrożenie Motor stworzył w 27. minucie po próbach wspomnianego Sampera oraz Bartosza Wolskiego, jednak to Lech wykazał się bezwzględną skutecznością. Tuż przed przerwą Leo Bengtsson popisał się kunsztem technicznym, zdobywając bramkę strzałem w kierunku dalszego słupka, co zmusiło Gašpera Tratnika do kapitulacji. Słoweński golkiper Motoru wielokrotnie jednak ratował swój zespół przed wyższą porażką, popisując się między innymi fenomenalną paradą po uderzeniu Antoniego Kozubala w doliczonym czasie pierwszej połowy.
Dla lubelskiego klubu porażka z mistrzem Polski oznacza przerwanie passy punktowej, jednak styl zaprezentowany przeciwko najsilniejszej obecnie drużynie w lidze pozwala z optymizmem patrzeć na dalszą część kampanii. Mimo wprowadzonych zmian i prób Karola Czubaka czy Fabio Ronaldo, lublinianie nie zdołali odmienić losów meczu, co pozostawia ich w środkowej strefie ligowej stawki. Frekwencja wynosząca 15 200 widzów potwierdza ogromne zapotrzebowanie na wielką piłkę w Kozim Grodzie i buduje tożsamość nowoczesnego Motoru, który bez kompleksów rywalizuje z krajową elitą. Kolejnym wyzwaniem dla zespołu Mateusza Stolarskiego będzie walka o punkty w następnej serii gier, gdzie kluczowe okaże się wyciągnięcie wniosków z dzisiejszej lekcji efektywności.
Motor Lublin – Lech Poznań 0:1 (0:1)
Bramka: Leo Bengtsson 40.
Motor: Gašper Tratnik – Paweł Stolarski (77′ Filip Wójcik), Marek Bartoš, Arkadiusz Najemski, Filip Luberecki – Sergi Samper – Bartosz Wolski, Christopher Rodrigues (86′ Sebastian Karasek) – Mbaye Jacques Ndiaye (65′ Michał Król), Karol Czubak (77′ Renat Dadashov), Bradly van Hoeven (65′ Fabio Ronaldo).
Lech: Bartosz Mrozek – Joel Pereira, Wojciech Mońka, Antonio Milić, Michał Gurgul (79′ Robert Gumny) – Rogers Ouma, Antoni Kozubal – Ali Gholizadeh (19′ Daniel Hakans, 65′ Victor Palma), Patrik Walemark (64′ Filip Jagiełło), Leo Bengtsson (78′ Ali Ismaheel) – Mikael Ishak.
Sędziował: Karol Arys. Frekwencja: 15 200 widzów.
Fot. Motor Lublin