W niedzielnym starciu na szczycie PKO BP Ekstraklasy, piłkarze Motoru Lublin podzielili się punktami z Rakowem Częstochowa, remisując 1:1 po bramce straconej w doliczonym czasie gry. Mimo prowadzenia uzyskanego w 68. minucie po trafieniu Mbaye Jacquesa Ndiaya, podopieczni lubelskiego sztabu nie zdołali utrzymać korzystnego rezultatu do końcowego gwizdka sędziego Bartosza Frankowskiego. Ostateczny wynik rozstrzygnął się w dramatycznych okolicznościach po interwencji systemu VAR, co odebrało gospodarzom szansę na komplet punktów w starciu z faworyzowanym, choć zmęczonym trudami Pucharu Polski rywalem.
Pierwsza połowa rywalizacji na Arenie Lublin stała pod znakiem taktycznych szachów, w których to Motor Lublin częściej operował piłką, budując ataki pozycyjne i starając się narzucić swój styl gry. Choć statystyki strzałów celnych przemawiały na korzyść lublinian, do przerwy kibice nie oglądali bramek. Obraz gry uległ zmianie po zmianie stron, kiedy częstochowianie ruszyli do odważniejszych ataków, jednak to gospodarze zadali pierwszy cios. Mbaye Jacques Ndiaye wykorzystał dośrodkowanie z lewej flanki i przy odrobinie szczęścia, po niefortunnym rykoszecie od Jonatana Brauta Brunesa, umieścił piłkę w siatce. Przez kolejne fragmenty meczu Motor mądrze neutralizował poczynania ofensywne Rakowa, wydawało się, że trzy punkty pozostaną w stolicy województwa lubelskiego.
Niestety, historyczna szansa na pokonanie utytułowanego przeciwnika została zaprzepaszczona w 92. minucie zawodów. Niefortunne starcie Jakuba Łabojki z rywalem we własnym polu karnym zostało przez arbitra zakwalifikowane jako przewinienie, a rzut karny na wyrównującą bramkę zamienił sam poszkodowany, Jonatan Braut Brunes, pokonując Ivana Brkicia. Podział punktów pozostawia pewien niedosyt, biorąc pod uwagę przebieg spotkania, jednak z perspektywy historycznej jest to kolejny dowód na to, że lubelski klub na trwałe zadomowił się w elicie, potrafiąc rywalizować jak równy z równym z najsilniejszymi markami w kraju. Przed Motorem Lublin teraz seria kluczowych spotkań, które zadecydują o ostatecznym układzie sił w tabeli, a rzetelna praca nad koncentracją w decydujących momentach będzie fundamentem do dalszych sukcesów w bieżącym sezonie.
Motor Lublin – Raków Częstochowa 1:1 (0:0)
Bramki: Mbaye Jacques Ndiaye (68’) – Jonatan Braut Brunes (90+2’ – rzut karny).