Teodor Bieregowoj-Bieregowski

Urodził się 16 marca 1908 roku w Lublinie, zm. 1 stycznia 1986 roku w Gdyni, ps. “Rekin”. Był pierwszym polskim chodziarzem, który uzyskał klasę międzynarodową.  W 1929 roku ukończył Zawodową Szkołę Rzemieślniczą w Lublinie, a dwa lata później podoficerską szkołę 8 pp. Legionów w Lublinie. Będąc już czynnym zawodnikiem uzyskał w 1936 roku uprawnienia instruktora wychowania fizycznego zdobyte w Centralnym Instytucie Wychowania Fizycznego w Warszawie[1].

W barwach lubelskiego „Strzelca” występował przez sześć lat (1931-1937). Dopiero na dwa lata przed wybuchem II Wojny Światowej przeniósł się na Wybrzeże, gdzie pracował w Urzędzie Morskim, a „sportowo” przeszedł do „Bałtyku” Gdynia[2], Trenując pod okiem Antoniego Cejzika[3] otrzymał nominację olimpijską.

W 1936 roku wziął udział w Igrzyskach rozegranych w Berlinie. W chodzie sportowym na 50 km zajął wysokie dziewiąte miejsce. Walczył na tym samym dystansie, na którym wiele lat później swoje złote medale olimpijskie zdobywał nasz mistrz chodu Robert Korzeniowski[4]. Przez dwadzieścia lat, od 14 czerwca 1936 do 27 maja 1956 roku legitymował się najlepszym wynikiem na 20 km w Polsce (mimo to Jans, ocenia jego występ olimpijski, jako słaby!?). Wynik na 50 km z Igrzysk z Berlina (4:42,48,0) był jeszcze dłużej numerem jeden na listach rankingowych, bo utrzymał się jako najlepszy aż do 1 września 1963, co budzić musi ogromny szacunek i podziw.

Jak wielu sportowców po wybuchu wojny walczył w obronie ojczyzny. W wojnie obronnej 1939 roku w stopniu bosmana (z-ca dowódcy placówki) bronił  wzgórza 133. Został ranny i trafił do niewoli. Długo w niej nie przebywał, wkrótce uciekł i wrócił do rodzinnego Lublina. Przez cały okres okupacji pracował w dziale telekomunikacyjnym stacji kolejowej. 11 sierpnia 1944 wstąpił na ochotnika do Ludowego Wojska Polskiego i po ukończeniu Centralnej Szkoły Oficerów Polityczno-Wychowawczych w Lublinie otrzymał stopień podporucznika. Jako zastępca dowódcy kompanii służył w Marynarce Wojennej przyczyniając się w znacznym stopniu do popularyzacji wychowania fizycznego i sportu w wojsku. Zdemobilizowany (26 lutego 1946 r.) przeszedł do pracy w Polskich Liniach Oceanicznych w Gdyni (był ochmistrzem, stewardem gospodarczym). Po wojnie startował jeszcze w chodzie w „Kotwicy” Gdynia (1945-1946), ale nie osiągnął już znaczących wyników.

Był pierwszym olimpijczykiem wywodzącym się z lubelskiego klubu. Któż dzisiaj pamięta, że prekursor sukcesów olimpijskich Roberta Korzeniowskiego pochodził z Lublina? Przy okazji warto zwrócić uwagę na życiorys Teodora Bieregowoja-Bieregowskiego; jest on bogaty i ciekawy, sportowy i żołnierski jednocześnie. Jako sportowiec potrafił osiągnąć rezultaty wyrastające ponad jego epokę – długo pozostały one w różnych statystycznych zestawieniach.  Można powiedzieć nawet, że skutecznie opierały się historii… Pamięć o nim przechowała się też wspomnieniach innych. Oto Alfred Labenz, współwięzień Bieriegowoja z Dachau, wspominał jeniecką – obozową Wigilię 1940 roku (wspomnienia te zostały opublikowane w „Kurierze Sportowym” nr 16 z 23 XII – 29 XII 1946 r., s. 7), w której – jak chciał los – wzięło udział kilku przynajmniej przedwojennych znanych sportowców. Choć postać lublinian pojawia się dopiero na końcu tej wypowiedzi, to jej pełny kontekst, prawdziwa atmosferę tej smutnego święta wydobyć można tylko cytując ją w całości… świat cały płonął, a my – młodzież sportowa w tragicznych znajdujących się okolicznościach, z zapałem, werwą i pewnego rodzaju zacietrzewieniem „obrabialiśmy” sportowców, kluby, działaczy sportowych przedwojennej Polski. Sprzeczaliśmy się namiętnie o poziom piłki nożnej w poszczególnych okręgach, porównywaliśmy wyniki lekkoatletyczne, a kiedy pamiętam jeden z entuzjastów boksu zastanawiał się głośno nad wynikiem ewentualnej walki bokserskiej Chmielewskiego z Kolczyńskim[5], prawie wszyscy na sali powyskakiwali ze swoich „łóżek” i powstał krzyk i harmider, który starsi już i poważniejsi uciszać musieli. Dziwna to była wigilia. Każdy z nas z zapałem opowiadał o swoich sukcesach sportowych, o wynikach osiągniętych, każdy obiecywał, że niech tylko wyjdzie – „to zobaczycie” – tylko jeden z nas może najwięcej do powiedzenia mający – milczał. Aż wreszcie to niezwykłe jak na niego milczenie zwróciło uwagę wszystkich. Powoli wokoło jego „łóżka” gromadziło się coraz więcej kolegów i on wkrótce zmuszony był zabrać głos. Rozumieliśmy go doskonale. Przecież miał „pflegmonę” kolana. Czy jeszcze kiedykolwiek pomaszeruje ku rekordom? Czy chociaż, gdy go los oszczędzi i znajdzie się w wolnej Ojczyźnie będzie mógł wrócić na bieżnie? Nie znam jego losów, ale wówczas wszyscy śmialiśmy się z tych jego obaw przez łzy, wszyscy prorokowaliśmy mu udział i zwycięstwo na najbliższych mistrzostwach Polski. Wreszcie i on dał się pozornie porwać beztroskiej gawędzie i zaczął opowiadać. „Olimpiada w Berlinie.- Tłumy ludzi – znienawidzone przez nas obecnie i na zawsze leżące w prochu – a wtedy tak dumne flagi hitlerowskie. Trasa marszu, wysiłek nadludzki dla barw umiłowanej Ojczyzny. Kończył zaś Bieregowoj – i my obecnie maszerujemy w wysiłku ogromnym -bici, poniewierani, tak jak oni z orłem na piersi i w sercu – ku mecie. Nasz wyścig dla Ojczyzny, tamtemu równy. Nasza walka na trasie jeszcze uciążliwsza od tamtej. Nasze zwycięstwo jeszcze bardziej wartościowe od złotego medalu olimpijskiego. Nie kapitulować więc, nie wątpię, ale uparcie, sportowo dążyć do zwycięstwa w najtrudniejszym maratonie życia.

 Bibliografia: Zaborniak, 2008, s. 12, 36, 131, 202-203, 330 391; Zaborniak, 2012, s. 143, 277; Zaborniak, 2011, s. 9-18; Wołek, 1974, s. 24-25; Kurzyński, Pietkiewicz, Rynkowski, 2004, s. 24; Wryk, 2006, s. 36-37, 187; Wryk, 2016, s. 177,182; Tuszyński, Kurzyński, 2010, s.396; Szeniawski, Wiejak, Wierzchowski, 2003, s. 10, 67; Jans, 1982, s. 23; Kurzyński, Pietkiewicz, Rozum, Wołejko, 2008; Pawlak, 2000, s. 32; Pieńkowski, 1939, s. 30-31.

Biogram pochodzi w książki „Lubelscy Olimpijczycy” (Lublin, 2018)

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej o plikach cookies znajdziecie Państwo w naszej polityce prywatności.