Start Lublin – Polonia Warszawa. Debiut Kenta Washingtona.

Pojawienie się w Lublinie czarnoskórego koszykarza Kenta Washingtona było nie lada sensacją. O jego transferze do czerwono – czarnych rozpisywały się media w całej ówczesnej Polsce,  a Lublin ogarnęła “Kentomania”, czy raczej “Kenomania”, bo tak określano fascynację, która ogarnęła kibiców w grodzie nad Bystrzycą.

Jak należało się spodziewać czołowa postać wczorajszego meczu koszykówki: Start – Polonia Warszawa, któremu towarzyszyło olbrzymie zainteresowanie kibiców był amerykański koszykarz Ken Washington. 

Od razu podbił serca całej widowni, która oklaskami nagradzała każdą udaną akcję, celny rzut, dokładne podanie czy jakąś techniczną sztuczkę. Niewielki wzrostem, ruchliwy jak żywe srebro Ken, mający za sobą zaledwie kilka treningów z drużyną Startu, znacznie ożywił i przyspieszył grę, choć przyznać trzeba, że nie wszystkie jego intencje partnerzy z drużyny zdołali pojąć. Wydaje się, że z każdym dniem amerykański koszykarz coraz lepiej będzie się wprowadzał do zespołu Startu i podniesie teraz jego wartość o dodatkowe elementy. 

Koszykarze stołecznej Polonii, którzy prowadzą w tabeli II ligi, próbowali nawiązać chwilami równorzędną grę z lubelską drużyną, ale wielokrotnie byli bezradni, szczególnie pod własną tablicą, wobec dynamicznych, zaskakujących, niekiedy z finezją przeprowadzanych ataków lublinian. Dodać jednak trzeba, że w tym okresie gry, gdy Ken wycofany został z boiska , gra wyraźnie straciła nie tylko na atrakcyjności, ale stała się mniej dokładna i mało skuteczna. 

Lubelski Start organizując wczorajszy mecz znakomicie osiągnął dwa bardzo ważne cele. Zaprezentował kibicom nowego i atrakcyjnego zawodnika, ale najważniejsze, że ze sprzedaży biletów zebrał sporą sumę pieniędzy. Pieniądze te zostaną przeznaczone na założenie książeczki mieszkaniowej jednego z wychowanków domu dziecka w Lublinie. 

Z wczorajszego meczu nasuwają się inne, nie mniej istotne refleksje mogące być wielką korzyścią dla lubelskiej koszykówki. Wydaje się, że szybko trzeba wykorzystać pobyt w Lublinie amerykańskiego koszykarza i organizować spotkania z młodzieżą. Oczywiście w sali gimnastycznej., żeby mógł młodzieży demonstrować swoje umiejętności, żeby zachęcał do uprawiania koszykówki. Odnotujmy jeszcze, że we wczorajszym meczu dla Startu najwięcej punktów zdobyli: Mulak i Pyszniak po 20, Szarata i Dąbrowski po 16, Washington 14.” 

 

Źródło: Kurier Lubelski, R. 23 nr 7 (10 stycznia 1979) – pisownia tekstu oryginalna.

Dodaj komentarz

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej o plikach cookies znajdziecie Państwo w naszej polityce prywatności.