W dniu 15 lutego 2026 roku, przy mroźnej aurze sięgającej minus siedmiu stopni Celsjusza, murawa stadionu Arena Lublin stała się świadkiem niezwykle zaciętego starcia w ramach rozgrywek PKO BP Ekstraklasy. Piłkarze Motoru Lublin ulegli zespołowi Lechii Gdańsk 2:3, co po jesiennym remisie w Trójmieście po raz kolejny zagwarantowało kibicom obu drużyn prawdziwy festiwal strzelecki. Spotkanie to, obserwowane z trybun przez blisko osiem tysięcy widzów, stanowi dla archiwów regionalnego sportu cenną dokumentację procesu adaptacji lubelskiego klubu do bezlitosnych wymogów najwyższej klasy rozgrywkowej.
Wynik rywalizacji został otwarty już w dwunastej minucie za sprawą Bartosza Wolskiego. Kapitan gospodarzy, wykazując się doskonałym zmysłem pozycjonowania, przejął bezpańską piłkę przed polem karnym i potężnym uderzeniem nie dał najmniejszych szans na interwencję Alexowi Paulsenowi. Radość lubelskiej publiczności trwała jednak zaledwie sto osiemdziesiąt sekund. W zamieszaniu podbramkowym najlepiej odnalazł się Camilo Mena, precyzyjnie finalizując akcję gości. Fakt ten obnażył pewne mankamenty w koncentracji lubelskiej defensywy – była to już dziewiąta z rzędu ligowa konfrontacja, w której bramkarz Ivan Brkić musiał wyciągać piłkę z siatki. Niewykorzystane sytuacje, takie jak zablokowany przez gdańskiego golkipera strzał głową Karola Czubaka, zemściły się jeszcze przed przerwą. Błędy w wyprowadzeniu piłki, w które zamieszani byli Sergi Samper oraz Marek Bartoš, bezlitośnie wykorzystał Tomasz Neugebauer, zamieniając na bramkę precyzyjne dośrodkowanie Matusa Vojtko.
Druga odsłona meczu rozpoczęła się od błyskawicznego i skutecznego zrywu podopiecznych trenera Mateusza Stolarskiego. Natychmiastowa ofensywa przyniosła wyrównanie po niefortunnej interwencji Mateja Rodina, który skierował piłkę do własnej bramki po silnym uderzeniu Ivana Rodriguesa. Losy tego wyrównanego widowiska, toczącego się na niezwykle wymagającej, zmarzniętej płycie boiska, rozstrzygnęły się w siedemdziesiątej pierwszej minucie. Po analizie systemu VAR, sędzia główny Paweł Raczkowski podyktował rzut karny za przewinienie Karola Czubaka we własnej „szesnastce”. Skutecznym egzekutorem jedenastki okazał się ponownie Camilo Mena, pieczętując triumf przyjezdnych. Mimo heroicznych prób odwrócenia rezultatu w końcówce oraz ofiarnych interwencji defensywnych, w tym kluczowej obrony Filipa Wójcika na linii bramkowej, trzy punkty powędrowały na Pomorze.
Z perspektywy historycznej, spotkanie to zapisze się w pamięci nie tylko ze względu na sportowe emocje, ale również z uwagi na socjologiczny aspekt kultury kibicowskiej. Pojawienie się na trybunach wielkoformatowej oprawy stowarzyszenia „To my Polacy”, stanowiącej wyraz ogólnopolskiej solidarności środowisk ultras po niedawnych decyzjach centrali piłkarskiej, dodaje tej rywalizacji interesującego kontekstu społecznego. Frekwencja wynosząca 7978 osób udowadnia natomiast, że lubelskie społeczeństwo niezmiennie i z ogromnym zaangażowaniem wspiera proces budowania silnego ośrodka piłkarskiego, nawet w obliczu sportowych potknięć i niesprzyjającej aury.
Skład Motoru Lublin: Ivan Brkić – Paweł Stolarski (Filip Wójcik), Marek Bartoš (Krystian Najemski), Mathys, Filip Luberecki, Sergi Samper (Jakub Łabojko), Bartosz Wolski (Rufat Dadashov), Ivan Rodrigues, Ndiaye, Ronaldo (Kacper Król), Karol Czubak. Trener: Mateusz Stolarski.
Skład Lechii Gdańsk: Alex Paulsen – Wójtowicz, Pllana, Matej Rodin, Matus Vojtko, Camilo Mena, Kapić, Żelizko, Ćirković (Diaczuk), Kurminowski (Wjunnyk), Tomasz Neugebauer (Sezonienko).