W miniony czwartek siatkarze Bogdanki LUK Lublin dopisali kolejny, niezwykle cenny rozdział do swojej historii na arenie międzynarodowej. W drugim w dziejach klubu meczu fazy grupowej Ligi Mistrzów CEV, podopieczni trenera Stephane’a Antigi pokonali na wyjeździe belgijski zespół Knack Roeselare 3:2 (15:25, 25:20, 23:25, 25:20, 15:12). To zwycięstwo, odniesione po dramatycznym, pięciosetowym boju, potwierdza, że mistrzowie Polski potrafią zachować zimną głowę nawet w najtrudniejszych momentach.
Spotkanie w Belgii zaczęło się dla „żółto-czarnych” w sposób dalece odbiegający od oczekiwań. Pierwszy set, przegrany aż dziesięcioma punktami, był bolesną lekcją koncentracji. Głównym aktorem w szeregach gospodarzy był Basil Dermaux, który zdobywając w całym meczu aż 31 punktów, wielokrotnie znajdował luki w lubelskim bloku. Mimo przegrania trzeciej partii i naporu rywali, lublinianie pokazali to, co w sporcie nazywamy „charakterem”. W czwartym secie sportowa złość przełożyła się na skuteczną grę w ataku, a w decydującym tie-breaku nasi zawodnicy dokonali rzeczy niemal niemożliwej – odrobili stratę ze stanu 7:10, wygrywając ostatecznie do dwunastu.
Najbardziej wartościowym graczem (MVP) spotkania został wybrany Mateusz Malinowski, którego 16 punktów i spokój w kluczowych akcjach były fundamentem końcowego sukcesu. Obok niego filarami ofensywy byli Wilfredo Leon (17 oczek) oraz Hilir Henno, który po wejściu z ławki dołożył cenne 15 punktów.
Czasu na odpoczynek i celebrację jest jednak niezwykle mało. Już w najbliższą sobotę, 10 stycznia o godzinie 14:45, nasi siatkarze staną przed kolejną szansą na zdobycie cennego trofeum. W krakowskiej Tauron Arenie zmierzą się w półfinale Tauron Pucharu Polski z ekipą Indykpolu AZS Olsztyn.
Knack Roeselare – Bogdanka LUK Lublin 2:3 (25:15, 20:25, 25:23, 20:25, 12:15)
Skład Bogdanki LUK Lublin: Wilfredo Leon (17), Mateusz Malinowski (16), Hilir Henno (15), Aleks Grozdanow (12), McCarthy (3), Marcin Komenda (2), Young (1), Thales Hoss (libero) oraz Daenan Gyimah (1), Kewin Sasak (2). Trener: Stephane Antiga.